Słonecznikowiec


Witajcie po Świętach! Mam nadzieję, że spędziliście je w rodzinnej i ciepłej atmosferze, a jedzenie było tylko pysznym dodatkiem, a nie priorytetem. ;)
U mnie w drugi dzień Świąt królowało właśnie to ciasto. Tak, królowało, bo nie było osoby, której by nie posmakowało! Kolejny, pyszny przekładaniec. Kakaowe blaty - puszyste i wilgotne, masa - pyszna, słodziutka, z chrupiącym akcentem karmelizowanego słonecznika. Zdecydowanie podbiła nasze podniebienia. Całość wieńczyła polewa czekoladowa i dekoracja z kremu śmietankowego. Prawdziwie rodzinne ciasto - spore, podzielne, trzymające kształt i przede wszystkim piękne prezentujące się na stole. Zdecydowanie polecam!
Teraz, gdy nareszcie mam trochę wolnego czasu, przysiadłam nad stroną i powolutku wprowadzam zmiany i udogodnienia. Możecie śmiało zaglądać do zakładek na górze. W zakładce 'kontakt' jest mail do mnie, na którego możecie wysyłać wszelkie pytania. Będę odpisywać na bieżąco. Ucieszę się także z każdego zdjęcia, więc śmiało dokumentujcie swoje wypieki! Za to w zakładce 'o mnie' możecie poznać mnie trochę bliżej i zobaczyć, kto siedzi po drugiej stronie ekranu. ;)

WESOŁYCH ŚWIĄT!


Kochani chciałabym Wam życzyć wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia! Niech dom wypełnia zapach choinki i pysznego piernika. Spędźcie je w ciepłej, rodzinnej atmosferze i celebrujcie każdą chwilę spędzoną z bliskimi. WESOŁYCH ŚWIĄT! ;)


Florentynki


Florentynki to tradycyjne włoskie ciasteczka. Chrupiące z zewnątrz, ciągnące w środku. Wypełnione bakaliami - znajdziemy tutaj przede wszystkim migdały, skórkę pomarańczową, suszoną żurawinę lub wiśnie kandyzowane. Zlepione słodką mieszanką masła, miodu i cukru. Na prawdę uzależniają! To jedne z lepszych ciastek jakie jadłam. Smakują wszystkim bez wyjątku. Moje są w wersji pomarańczowej - przez dodatek soku i skórki z pomarańczy. Zrezygnowałam też z czekolady, która stabilizuje ciastka od dołu - wydaje mi się, że w ich wypadku raczej zepsułaby walory smakowe niż je poprawiła. Ciasteczka są w bardzo świątecznym stylu i na pewno będą się dumnie prezentowały na stole - ostrzegam tylko, że długo tam nie poleżą ;)

Makowiec zawijany


Święta tuż, tuż. Wszędzie korki, przepełnione sklepy i ozdoby świąteczne. Nie wiem jak u Was w domu, ale u mnie na Wigilię obowiązkowo pojawić się musi piernik staropolski (ostatni dzwonek na upieczenie!), prawdziwy polski sernik - sernik wiedeński lub tradycyjny, na który przepis pojawi się za parę dni i makowiec zawijany. Makowiec z tego przepisu wychodzi fenomenalny, nie ma porównania z innymi! Wilgotny, długo zachowuje świeżość. Mięciutki w środku i z idealnie chrupiącą skórką. Poezja... ;)


Basler Leckerli


Basler Leckerli to tradycyjne pierniczki z dużą ilością miodu, migdałów i skórki kandyzowanej. Pyszne i bardzo aromatyczne. Po jednym kęsie przeniosą Was od razu do Szwajcarii! Są lekko twardawe, kleiste, bardzo dobrze trzymają kształt. Stanowią same w sobie pyszny prezent. Robi się je bardzo szybko i chociaż są drogie w wykonaniu (głównie migdały i miód) to zdecydowanie warto je upiec. Ja zrobiłam z połowy porcji i mam 24 pierniczki - no dobrze, już trochę mniej, ale ciii. :)

Cake pops z twarożkiem - rudolfy


Kolejna propozycja na świąteczne słodkości. Cake popsy udekorowane jako reniferki. Chociaż wyszły mi trochę koślawe to i tak zebrały pochwały - zaniosłam je na moją imprezę urodzinową i trzeba powiedzieć, że gościom zasmakowały. Środek składa się z biszkoptu i twarożku - dzięki temu jest wilgotny, serowy, pyszny! Oblane mleczną czekoladą, która dodaje słodyczy i wieńczy całość. Za dekoracje posłużyły mi M&M's za noski i precle za rogi. Oczy zrobiłam przy pomocy gorzkiej czekolady. Jeśli lubicie dekorować to od razu zabierajcie się do pracy! Ja za pomocnika wzięłam mamę, która pod koniec pięknie skwitowała: "Bardzo ładne wyszły mi te rogi." :)


Pierniczki z krówką


Święta co raz bliżej, tak więc spodziewajcie się na stronie przepisów na pyszności, którymi możecie obdarować lub poczęstować bliskich w tym niezwykłym czasie. Dzisiaj przepis na pierniczki z krówką - jak tylko je zobaczyłam, to wiedziałam, że ulegnę i je zrobię. Chociaż może troszkę się spóźniłam to mam nadzieję, że uda mi się zjeść mięciutkie na święta. Leżakują już w puszce - na wszelki wypadek z dodatkiem jabłka. Zróbcie je koniecznie! Jednego spróbowaliśmy jeszcze ciepłego z piekarnika, zanim zdążył stwardnieć. Pychota! Bardzo polecam. ;)
Jeśli nie skusicie się na te pierniczki, to na stronie jeszcze przepisy na pierniczki rudolfy, piernikowe ludziki i pierniczki alpejskie. Pierniczmy razem :)

Torcik piernikowo - serowy


Trochę czasu już minęło odkąd ostatni raz jedliście ze mną jakieś dobre ciacho. Przerwa była nieplanowana - aczkolwiek okazała się potrzebna. Odetchnęłam trochę, napełniłam głowę nowymi pomysłami i przede wszystkim nabrałam nowych motywacji! Gorący okres za nami i przed nami. Były ostatki, w miedzy czasie skończyłam prywatnie 21 lat, Mikołaj w sobotę obdarował prezentami, niedługo trzeba już będzie pakować prezenty pod choinkę. Ja stawiam zdecydowanie na prezenty własnej roboty. Czy może coś bardziej ucieszyć niż pudełko domowych pierniczków, ciasteczek, ciast? Pierwszy pomysł na prezent dla łakomczuchów!
Jeśli nie chcecie pakować pierniczków do puszek to chociaż upieczcie to ciasto. Jest genialne! Robi się je dosyć długo - masę piernikowa i serowa to nic innego tylko wymieszanie składników - to na pieczenie trzeba poświęcić ten czas. Jednak jest tego warte. Jak ja mówię, że warto stać w kuchni - wierzcie na słowo. Piernik - obłędny, mięciutki, idealny, warstwa sernika - kremowa, słodziutka, polewa - raj na języku (nic dziwnego w końcu to masło orzechowe i słodkie mleko skondensowane). Po drodze możecie poczuć smak powideł, a na koniec pochrupać orzeszki. Nic innego tylko piec! :)


Piernik na Guinnessie


Pierwszy śnieg za oknami (przynajmniej na lubelszczyźnie), więc na blogu pierwszy w tym roku przepis na piernik. Nie byle jaki: ciemny, wilgotny, puszysty, o wyraźnym smaku - przygotowany na melasie i ciemnym piwie Guinness. Robi się go bardzo szybko i równie szybko zjada! Jest bardzo dobry, następnego dnia chyba nawet lepszy - chociaż u mnie doczekało tylko parę kawałeczków. Polecam! :) 

Jabłka pieczone z masą makową


Pieczone jabłka to zdecydowanie powrót do dzieciństwa. Mama robiła je bardzo często na deser. Pyszny, słodki, zdrowy! Najbardziej lubiłyśmy "same" jabłka, chociaż wypełnione dżemem były równie dobre! Chciałam wrócić do tych smaków, jednak już trochę w świątecznym klimacie. Nadzienie bazuje na masie makowej - domowej lub kupnej i bakaliach. Całości dopełniają przyprawy takie jak cynamon, goździki i anyż. Podczas pieczenia w domu rozchodzi się cudowny zapach! Trudno się powstrzymać przed spróbowaniem od razu po wyjęciu z piekarnika. Ostrzegam jednak przed poparzonym językiem - boli, oj boli! Zapraszam po przepis ;)

Sernik z gruszkami i kokosową kruszonką


Dawno, oj dawno nie było sernika. Więc dzisiaj: klasyczny polski sernik: ciężki, wilgotny, sycący! Aksamitny, z lekkim posmakiem kokosu, który nie dominuje - chociaż wedle uznania, dla podkręcenia można dodać wiórki kokosowe.
Masa serowa wymaga trochę czasu - mleko kokosowe należy zredukować do gęstego syropu (na prawdę pod koniec trzeba pilnować - może nie powinnam się przyznawać, ale raz zamiast syropu wyszedł mi karmel/cukier kokosowy?).
Jedno jest pewne: wart jest całego zachodu i pracy. Połączenie gruszek z kokosem jest genialne! Smaki uzupełniają się nawzajem i co ważne - możemy dodać na prawdę dużo owoców - masa jest na półtłustym/tłustym serze i utrzyma ich ciężar. A, co jeszcze, ostrzegam: nie zjeźdźcie całej kokosowej kruszonki - uzależnia!

Jabłecznik serowy


Jesień już prawie za nami, a ja nie wstawiłam ani jednego przepisu na kruche ciacho z jabłkami. Wstyd! Szybciutko nadrabiam i częstuję Was przepysznym jabłecznikiem! Tak, to ten z dodatkiem serka homogenizowanego w cieście. Dzięki niemu jest delikatne, z wyczuwalnym smakiem wanilii, wręcz rozpływa się w ustach. Przyznam, że zrobił dużą konkurencję dla tradycyjnej szarlotki mojej mamy - a to nie małe wyróżnienie i pochwała! 
Niech jego zaletą będzie też prostota w wykonaniu - ciasto zagniata się raz dwa, wałkuje i piecze. Bez chłodzenia, mrożenia... czekania! Do tego kroi się i porcjuje fantastycznie. Nic już więcej nie gadam. Zróbcie! ;)

Rogale marcińskie


Tradycyjne rogale marcińskie są przygotowywane w Poznaniu z okazji dnia św. Marcina - 11 listopada. Ciasto francusko - drożdżowe - delikatne, chrupiące - PYSZNE. Nadzienie z białego maku, orzechów i bakalii. Całość zwieńczona warstwą lukru i posypana z wierzchu orzechami włoskimi i skórką pomarańczową. 
Pierwszy raz robiłam, pierwszy raz jadłam i muszę przyznać, że już wiem dlaczego są takie uwielbiane. Niesamowite w smaku, przepyszne... Można się rozwodzić i rozwodzić. Nie będę pisać więcej... po prostu zróbcie, bo warto! Jak nie jutro, to pojutrze, w wolny dzień, weekend. Kupione w hipermarketach nawet się nie umywają. Mniam! ;)

Bułki z oregano i grana padano


Lubię mieć świeże pieczywo na śniadanie. Co więcej, frajdę sprawia mi wstawanie wcześniej, włączenie piekarnika i upieczenie własnych bułeczek. Zapach dochodzący z kuchni pobudza zmysły i sprawia, że nie mogę się doczekać kiedy się upieką i ładnie zarumienią. W czasie gdy stygną, nakrywam stół, stawiam potrzebne dodatki, a potem... siadamy razem i jemy. Cisza. Są za dobre, żeby coś mówić. Bardzo polecam! Pyszne! Połączenie sera grana padano (można zastąpić parmezanem) i oregano to strzał w dziesiątkę :)


Kostka kajmakowa


Dzisiaj mam dla Was przepis na proste, ale pyszne ciasto! Biszkopt - wykonany trochę inaczej niż tradycyjny, bowiem ciasto (dosyć zbite) nasączamy dopiero po upieczeniu, dzięki czemu staje się niesamowicie wilgotne. Na to gruba warstwa kremu na bazie jogurtu greckiego z dodatkiem masy kajmakowej. Całość wieńczy polewa z białej czekolady. Ja pokusiłam się o dodatek kawy i orzechów włoskich. Połączenie smakowe bardzo przypadło nam do gustu, także polecam! :)

Babeczki sowy


Słodkie, prawda? Babeczki sowy podbiły moje serce jak tylko pierwszy raz je zobaczyłam! Co prawda zwlekałam z nimi bardzo długo, ale dzisiaj wykorzystując wolny czas w środku tygodnia - co się nie często zdarza, patrząc na mój plan zajęć na 5 semestrze - postanowiłam je przygotować. Chociaż nie obchodzę Halloween to wstawiam przepis właśnie dzień przed. Może przyda się Wam, o ile świętujecie. Będzie to chyba miła odmiana od tych wszystkich strasznych dekoracji! Jeśli nie, to przygotujcie je z dziećmi lub dla własnej radochy. Dobra zabawa gwarantowana
Możecie użyć swojego ulubionego przepisu na babeczki lub wykorzystać moją bazę - muffinki czekoladowo - malinowe - bardzo polecam ;)

Pierwsze urodziny bloga!



Chociaż do mojego 'oczka' został jeszcze miesiąc to dzisiaj świętuję swoje pierwsze urodziny - blogowe. Dokładnie rok temu opublikowałam pierwszy przepis. 


W dalszym ciągu chciałabym dzielić się z Wami przepisami i radami. Chociaż decyzja o założeniu bloga była dosyć spontaniczna, to po dzień dzisiejszy wydaje mi się trafiona wprost w dziesiątkę. Nic nie sprawia mi takiej frajdy jak pieczenie, fotografowanie i częstowanie moimi słodkościami!

W niedługim czasie zapowiadają się małe (duże) zmiany, o których na razie nie chcę mówić, żeby nie zapeszyć. Mam nadzieję, że po moich przeżyciach z laptopami w tym roku, nareszcie uda mi się w spokoju wszystkim zająć. ;)

Oto przepisy, które polubiliście najbardziej:

Sernik wiedeński
Zdecydowaną przewagę zdobył sernik wiedeński. Jest mi ogromnie miło, zwłaszcza, że to przepis z rodzinnego przepisu mojej mamy. Jak widać tak samo kochamy tradycyjne smaki.

Ciasteczka z nutellą
Drugie miejsce zajęły ciasteczka z nutellą. Powód wydaje mi się, wręcz oczywisty: jak tu nie kochać nutelli? 

Muffiny marchewkowe
Na podium ulokowały się również muffiny marchewkowe. To również mnie nie dziwi, bo po prostu są pyszne!

Na koniec chciałabym podziękować za każde odwiedziny, za każdy pozostawiony po sobie ślad! Poznałam na prawdę wielu blogerów i od każdego z Was czerpię inspiracje. Mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy razem piec! 


Bakława (Baklava)


Jak mogliście zauważyć na Instagramie, ostatnio mam do dyspozycji całkiem sporą ilość orzechów. Dzisiaj pierwsza propozycja! Jeśli też 'cierpicie' na ich nadmiar to nie ma się nad czym zastanawiać. W dodatku to już druga odsłona ciasta filo. Sprawdziło się w tarcie z jabłkami. Tutaj też jest pyszne. Chrupiące blaty, orzechowe nadzienie... Jest słodko - nawet bardzo! Jeśli jesteście ciekawi tego specjału to serdecznie zapraszam do wypróbowania. ;)

Piernik staropolski


Dzisiaj wpis trochę nietypowy, bo zdjęcie nie przedstawia upieczonego ciasta, a tylko jego surową wersję. Tak, przed Wami, piernik staropolski, który dojrzewa nam parę tygodni przed świętami. Jest pyszny! Robię go trzeci czy czwarty rok z rzędu i nigdy nas nie zawiódł - może dlatego nie mam zdjęć - zanim się obejrzałam zniknął ze stołu! Obiecuję, że nie ma osoby, która by go nie polubiła. Ręka sama sięga po kolejny kawałek!
Można nastawić go 6 - 8 tygodni przed świętami, chociaż krócej podobno też się sprawdza - nie próbowałam, więc nie potwierdzę. Nie ma co się zastanawiać ani ryzykować. Gwarantuję, że to będzie Wasz najlepszy piernik. Bardzo polecam! ;)


Trdelník (trdlo)


Trdelník wywodzi się ze Słowacji i wykonany jest ze słodkiego ciasta drożdżowego, które rozciąga się na kształt długiego wałeczka. W oryginalne pieczony jest na drewnianych wałkach nad żarem i następnie obtaczany w cukrowej posypce.
Pierwszy raz jego smak poznałam w Zakopanem i od razu pokochałam! Podawany na ciepło, z chrupiącą skórką... Do tego pachnie obłędnie! Jest kilka jego wariacji: posypka może być cukrowa, cukrowo - cynamonowa, orzechowa a nawet spotkałam się z obtaczaniem go w czekoladzie. Jedno jest pewne: w każdej wersji smakuje obłędnie!
Chociaż wykonanie jest pracochłonne, gorąco zachęcam Was do spróbowania. Na pewno nie będziecie żałować. I chociaż palce i język mogą na tym ucierpieć to gwarantuję, że się od niego nie oderwiecie! ;)

Galette z ciasta filo z jabłkami

Taka sytuacja: dzwonią do Was znajomi/rodzina czy jesteście w domu i że wpadają za pół godziny na pogaduchy. Co robicie? Ja przyznaję się od razu, że z zawałem wiszącym nad głową rzucam się w wir sprzątania. Nie w głowie mi przygotowywanie poczęstunku. Jak nie mam akurat w domu czegoś słodkiego to wyciągam dyżurną paczkę ciastek i czekoladę...
Ta tarta rzeczywiście jest błyskawiczna - o ile macie w lodówce opakowanie ciasta filo lub sami porwaliście się na jego przygotowanie. Najdłużej chyba zajęło mi obieranie i krojenie jabłek. Reszta robi się sama. Szybko i prosto. I chociaż wykonanie jest niemal ekspresowe to i tak zwolnijcie w trakcie jedzenia i delektujcie się niezwykłą chrupkością ciasta, soczystym i słodkim nadzieniem. Polecam podać z kleksem kwaśnej śmietany i oprószone cukrem pudrem. Niebo w buzi! ;)

Rogale śniadaniowe


Na wstępie powiem, że żaden ze mnie ranny ptaszek. Lubię pospać do ósmej - dziewiątej i leniwie zjeść na śniadanie miseczkę ciepłej owsianki. Rytuał powtarzający się w wakacje oraz w roku akademickim - chociaż wtedy wstaję dużo wcześniej, wszystko robię w pośpiechu ... ale no śniadanie się nie zmienia. Czasami jednak najdzie mnie myśl i ochota na ciepłe pieczywo z rana! Co tu zrobić jak nikomu nie po drodze do piekarni? Ciasto drożdżowe nastawiam wieczorem, czekam aż wyrośnie i następnie formuję rogale. Gotowe wstawiam do lodówki. Następnego ranka (?) idę szybko do kuchni, odpalam piekarnik, parę minut na nagrzanie... kolejnych kilkanaście na upieczenie i są! Idealne rogale śniadaniowe. Świeżutkie, pachnące, delikatne w smaku - do zjedzenia zarówno z wędliną jak i z dżemem. Nie powiem: moje śniadanie, chociaż nietradycyjne - było idealne. Zapraszam do upieczenia! ;)



Ciasto:

·         400 gramów mąki
·         150 mililitrów mleka
·         60 gramów masła
·         25 gramów drożdży
·         1 jajko
·         2 żółtka
·         2 łyżki cukru
·         ½ łyżeczki soli

Dodatkowo:

·         mak lub sezam do posypania

Ciasto: najpierw zrobić rozczyn – do połowy letniego mleka dodać drożdże, łyżkę mąki i cukier. Dobrze wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Masło rozpuścić w pozostałym mleku.  Mąkę przesiać, dodać do niej rozczyn, mleko z masłem, jajko, żółtka oraz sól. Dobrze wyrobić. Ciasto będzie odchodzić od misy miksera.

Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia, bądź wstawiać na całą noc do lodówki ( po wyjęciu ciasto przynajmniej godzinę musi postać w temperaturze pokojowej).

         Wykonanie: ciasto przełożyć z miski na stolnicę oprószoną mąką. Ponownie wyrobić. Następnie podzielić na około 10 części. Każdą część rozwałkować na długi, owalny placuszek lub trójkąty. Posmarować mlekiem lub masłem i zwinąć w kształt rogalika. Odstawić do ponownego wyrośnięcia

         Gdy rogaliki podrosną posmarować je mlekiem i posypać makiem/sezamem.

         Piec w temperaturze 180 stopni przez około 20 – 25 minut – do zrumieniania. Wystudzić na kratce.



Smacznego! ;)

Kruchy placek ze śliwkami, bezą i kruszonką amaretto


Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją na weekendowe pieczenie. Od razu zapiszcie przepis, kupcie składniki i w wolny dzień pieczcie! Ciasto jest fenomenalne. Pomysł powstał w mojej głowie, dokładnie wiedziałam jakiego smaku oczekuję i co chce ze sobą połączyć. Ciasto kruche - tutaj uwaga, bo przyznaję się bez bicia, że autorką jest moja mama - genialne w smaku! Idealnie komponuje się z czerwonymi śliwkami, bezą i moją ulubioną częścią tego placka - kruszonką. 
Kruszonka dość nietypowa, ponieważ zawiera w sobie płatki owsiane i ciasteczka amaretti, których smak jest przysłowiową "kropką nad i". Do tego płatki migdałowe, które wieńczą całość. 
Uwierzcie, że nie będziecie chcieli posypać tego ciacha cukrem pudrem - jest idealnie słodkie. Idealnie kruche... Idealne całe. Ba! Nawet nie chciałam do niego gałki lodów. Samo w sobie jest PYSZNE! ;)
A zapach podczas pieczenia zebrał domowników przy piekarniku.

Muffiny dyniowo - cytrynowe


Wiecie co? Prawda jest taka, że chociaż uwielbiam jesienne smaki to na myśl o tej porze roku skóra mi cierpnie na grzbiecie. Ciepłe buty, kurtka i rękawiczki to mój nieodłączny pancerz. Nie cierpię marznąć i zawsze ciężko przechodzę spadek temperatury.
Na szczęście jest w tym jakiś plus. A mianowicie: jabłka, gruszki, śliwki, dynia, orzechy! To zdecydowanie moje smaki. Od razu zastrzegam - nie krzyczcie, że znowu muffiny, że znowu jest warzywnie. JEST PYSZNIE! Są lekkie, puszyste, mocno pomarańczowe za sprawą dyni i żółtek. Do tego cytrynowy akcent w środku i na wierzchu w postaci cytrynowego lukru. Must bake w tym sezonie! 
Jeśli lubicie dynię w wypiekach to polecam również: dyniowo - serowe ślimaczki oraz cupcakes marchewkowo - dyniowe. :)

Muffiny czekoladowe z cukinią


Przyznaję bez bicia, że wyjazd do stolicy Czech rozleniwił mnie totalnie. Po ponad tygodniowym zwiedzaniu wróciłam do domu wykończona i z głową pełną inspiracji na kolejne dania i słodkości. Praga skradła moje serce i kupki smakowe. Codziennie delektowałyśmy się potrawami z regionalnej kuchni. Najbardziej przypadły mi do gustu tradycyjne drożdżowe knedlikiHouskový knedlík - wypełnione śliwkami, posypane na wierzchu tartym białym serem i polane miodem z masłem. Mówię Wam: niebo w buzi!
Z uwagi na to, że z Lublina mamy dosyć daleko zdecydowałyśmy się zwiedzić również piękny Wrocław, który zdecydowanie zapadł mi w pamięci. Miasto oczarowało mnie przede wszystkim architekturą. Piękne, piękne i jeszcze piękne. W obu miejscach mogłyśmy liczyć na życzliwą pomoc mieszkańców, którzy chętnie udzielali informacji jak dojść do danego zabytku. 
Jak na mnie przystało z podróży przywiozłam tylko słodkie pamiątki i dwie pocztówki. Czeska czekolada Studentská cieszy się dużą popularnością. Po pierwszej kostce wcale się nie dziwię. Jedna z najlepszych czekolad jakie jadłam! 
Jeśli chcecie zobaczyć troszeczkę zdjęć z wyjazdu to zapraszam na mojego instagrama. :)
Dzisiaj wracam na bloga z prostym, ale pysznym przepisem. Czekoladowe muffinki - nie byle jakie: mocno czekoladowe, wilgotne za sprawą cukinii, która absolutnie nie jest wyczuwalna. W trakcie jedzenia natraficie na kawałeczki czekolady, które migiem rozpuszczają się na języku. Całość wieńczy polewa czekoladowa i cukier trzcinowy, który dodaje przyjemnie chrupiącej tekstury. Wypróbujcie koniecznie! :)


Ciasto:

·         170 gramów startej cukinii
·         150 gramów mąki pszennej
·         115 gramów cukru
·         65 gramów kwaśnej śmietany
·         60 mililitrów oleju
·         60 gramów masła
·         40 gramów posiekanej gorzkiej czekolady
·         30 gramów kakao
·         1 jajko
·         1 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
·         1 łyżeczki proszku do pieczenia
·         ½ łyżeczka sody oczyszczonej
·         szczypta soli

Polewa:

·         50 gramów czekolady – pół na pół gorzka z mleczną
·         2 łyżki masła

Dodatkowo:

·         cukier trzcinowy (opcjonalnie)

         Ciasto: masło ubić na puszystą i jasną masę. Cały czas ubijając, wlać olej. Dodać cukier, wanilię, sodę, proszek do pieczenia oraz sól. Zmiksować. Wbić jajko, cały czas miksując. Następnie dodać przesianą mąkę na zmianę ze śmietaną, kakao i rozpuszczoną w niewielkiej ilości wody kawę. Na końcu dodać cukinię oraz posiekaną gorzką czekoladę. Wymieszać do połączenia składników.

         Wykonanie: formę do muffinów wyłożyć papilotkami (można też w foremkach silikonowych). Następnie nałożyć ciasto, aż do napełnienia ¾ papilotki. Piec w temperaturze 180 stopni przez około 20 – 25 minut – do suchego patyczka.

         Polewa: czekoladę roztopić w kąpieli wodnej z dodatkiem masła. Polać nią ostudzone ciasto. Posypać cukrem trzcinowym.




Smacznego! ;)

Chleb miodowo - mleczny


Inny. To chyba idealne określenie tego chleb(k)a. Dlaczego? Jest słodkawy, z dodatkiem miodu i mleka w proszku. Jako baza: mąka pszenna chlebowa i płatki owsiane. Pięknie pachnie, jest wilgotny i sycący. Do jedzenia solo lub ze słodkim dodatkiem. Przekonajcie się czy i Wy go polubicie. W moim domu są więksi i mniejsi zwolennicy. Ja go pokochałam, dlatego polecam! ;)

Ciasto z jabłkami i budyniem


Ciasto, które nadaje się na każdą okazję. Niby proste i niezbyt skomplikowanie, ale jakie pyszne! Pamiętam, że w dzieciństwie miseczka ciepłego budyniu była lekiem na całe zło. W sumie, jeśli mam być całkowicie szczera w życiu dorosłym też pomaga!
Bardzo polecam! Zaproście kogo się da i upieczcie. Na pewno zrobi wrażenie. Kruche ciasto jest idealne - kruchutkie i lekko słodkie. Do tego miękkie jabłka i mój ukochany budyń - waniliowy lub śmietankowy - zdecydujcie sami! Kroi się bardzo dobrze, a przede wszystkim zachowuje kształt. Wychodzi duża i podzielna blacha. Jabłka polecam wybrać typowo szarlotkowe. U mnie antonówka, ale może być również szara reneta. ;)




Ciasto kruche:

·         500 gramów mąki
·         250 gramów masła
·         120 gramów cukru pudru
·         2 jajka
·         1 łyżka śmietany
·         1 łyżeczka proszku do pieczenia

Budyń:

·         1 ½ litra mleka
·         150 gramów cukru
·         4 budynie śmietankowe lub waniliowe(bez cukru)

Dodatkowo:

·         1 – 1 ½ kilograma jabłek (miękkich – antonówka, szara reneta)

         Ciasto: w misce wymieszać mąkę razem z cukrem pudrem oraz proszkiem do pieczenia. Dodać jajka, śmietanę oraz pokrojone na mniejsze kawałki zimne masło. Wyrobić krótko – ręcznie lub przy pomocy miksera (tylko do połączenia składników). Następnie ciasto podzielić na 2 części i schować do lodówki na czas przygotowywania budyniu i jabłek.

         Budyń: w połowie letniego mleka rozpuścić proszek budyniowy i cukier. Dodać do reszty mleka i zagotować. Doprowadzić budyń do dosyć gęstej konsystencji.

         Wykonanie: połowę ciasta rozwałkować na kształt prostokąta . Przełożyć do formy, wyłożonej papierem do pieczenia, o wymiarach 32 x 22 cm i ponakłuwać widelcem. Na cieście ułożyć jabłka pokrojone w ósemki – rządkami. Następnie wylać na jabłka gorący budyń i równomiernie go rozprowadzić. Na koniec rozwałkować  drugą cześć ciasta i ułożyć na budyniu. Ponownie ponakłuwać widelcem.

         Piec w temperaturze 180 stopni przez około 45 – 50 minut. Po wystudzeniu oprószyć cukrem pudrem.




Smacznego! ;)

Orzeszki


Orzeszki od razu kojarzą mi się z dzieciństwem! Robione raz na pół roku albo nawet rok. Zamieszanie z pożyczaniem od znajomej specjalnej patelni. Starej, przywiezionej kiedyś z Rosji. Uwielbiałam siadać razem z mamą i lepić malutkie kuleczki, smażyć połówki orzechów a potem... wyjadać farsz, kiedy nie patrzyła ;)
Wczoraj odżyły wszystkie wspomnienia. Mamy już swoją patelnię do orzeszków, więc nic tylko smażyć, smażyć i jeść :) 


Ciasto:

·         340 gramów mąki pszennej
·         100 gramów masła
·         80 gramów cukru pudru
·         2 jajka
·         1 łyżeczka majonezu
·         szczypta soli
·         szczypta sody

Nadzienie:

·         80 mililitrów mleka
·         80 gramów mleka w proszku
·         50 gramów masła
·         30 gramów orzechów włoskich
·         2 łyżki kakao
·         2 łyżki cukru pudru

         Ciasto: jajka i masło wyjąć wcześniej z lodówki, tak aby były w temperaturze pokojowej. Mąkę wymieszać z sodą i solą. Dodać pozostałe składniki i zagnieść jak na kruche ciasto – nie trzeba chować do lodówki. Ciasto podzielić na kilka części i formować niewielkie kuleczki. Patelnia do smażenia orzeszków powinna być dobrze rozgrzana. W dołki wkładamy porcję ciasta i dociskamy wypukłą częścią. Smażyć do złotego koloru – około 5 - 7 minut.

         Masa: masło rozpuścić w mleku, jednak nie doprowadzać do wrzenia. Zdjąć z palnika i dodać mleko w proszku, kakao i zmiksowane orzechy włoskie. Dobrze wszystko wymieszać – masa nie będzie jednolita. Na początku dosyć luźna, jednak potem stężeje.

         Wykonanie: masę przełożyć do rękawa cukierniczego i napełniać połówki – z lekką górką. Następnie połączyć w całe orzechy. 




Smacznego! ;)


Chleb graham


Pierwszy na blogu chleb! W dodatku mój pierwszy... jadalny. Prosty i bardzo smaczny. Z chrupiącą skórką i mięciutkim miąższem. Niby zwykły chleb codzienny, ale jednak niezwykły! Bardzo nam smakował - świeży nawet na drugi dzień. Z dodatkiem mąki graham co sprawia, że podwyższa jego wartość odżywczą i smakową. Nie zawiedziecie się. Polecam upiec - satysfakcja gwarantowana! ;)


Ciasto:

·         250 gramów mąki graham (typ 1850)
·         150 gramów mąki pszennej chlebowej (typ 750)
·         150 gramów mąki pszennej
·         300 mililitrów wody
·         25 gramów drożdży świeżych lub 10 gramów drożdży suchych
·         2 łyżki miodu
·         2 łyżki oleju
·         1 łyżeczka cukru
·         1 ½ łyżeczki soli

Ciasto: mąki, cukier, sól  oraz suche drożdże wymieszać razem ( ze świeżymi wcześniej zrobić rozczyn – utrzeć je z łyżeczką cukru, 2 łyżkami wody i mąki i odstawić na 10 – 15 minut aż zaczną pracować). Miód rozpuścić w letniej wodzie. Dodawać stopniowo olej i wodę z miodem do suchych składników. Wyrabiać, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne - około 10 minut. Odłożyć w ciepłe miejsce, przykryte ręczniczkiem, do podwojenia objętości (około 1 - 1,5 h).

Po tym czasie ciasto krótko wyrobić, przełożyć do formy o wymiarach 30 x 10 cm, wysmarowanej masłem i wysypanej otrębami. Przykryć lnianym ręczniczkiem, pozostawić do wyrośnięcia, aż ciasto podwoi objętość.

Przed samym pieczeniem można posmarować jajkiem lub samym żółtkiem – chleb nabierze ładnego koloru.

Piec w temperaturze 200 stopni przez około 30 - 35 minut, aż bochenek postukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos. Wystudzić na kratce.


Smacznego! ;)


Tarta z budyniem i jabłkami


Nie wiem jak wy, ale ja mam już ochotę na czysto jesienne smaki. Nic tak nie kojarzy mi się z tą porą roku jak kruche ciasto i jabłka... To połączenie, aż prosi się o budyń - słodki, waniliowy i aksamitny. Trzeba się powstrzymywać przed wyjadaniem go z garnka! 
Gwarantuję, że ta tarta zachwyci wszystkich. Róże z jabłek pięknie się prezentują i wcale nie wymagają wiele pracy, także zachęcam do ich wykonania! Ich kolor oczywiście zależny od tego jakiego koloru będą jabłka. Ja akurat miałam pod ręką zielone. ;) 



Ciasto:

·         100 gramów mąki pszennej
·         100 gramów mąki pszennej pełnoziarnistej
·         90 gramów masła
·         50 gramów cukru pudru
·         2 żółtka
·         1 łyżka śmietany
·         1 jajko

Budyń:

·         500 mililitrów mleka
·         60 gramów mąki pszennej
·         50 gramów cukru
·         2 żółtka
·         1 łyżeczka pasty waniliowej lub ziarenka z ½ laski wanilii

Dodatkowo:

·         5 średnich jabłek
·         cynamon lub cukier puder do oprószenia

         Ciasto: do misy miksera przesiać obie mąki, dodać cukier, żółtka, śmietanę oraz zimne masło pokrojone w kosteczkę. Wyrobić ręcznie lub przy pomocy miksera. Owinąć w folię spożywczą i schłodzić w lodówce przez około pół godziny.

Budyń: w małym rondelku podgrzać  połowę mleka. Do kubka wsypać mąkę, dodać cukier, żółtka oraz pastę waniliową. Wszystko dokładnie wymieszać z połową mleka. Następnie przelać do rondelka z resztą mleka i włączyć gaz.  Gotować na niewielkim ogniu. Cały czas mieszać, ponieważ budyń łatwo się przypala. Gdy odpowiednio zgęstnieje, zdjąć z palnika i odstawić do ostygnięcia.

Dekoracja: jabłka pokroić w cieniutkie plasterki lub zetrzeć na tartce – z obu stron. Obgotować je w wodzie z dodatkiem cukru. Następnie układać plasterki jeden na drugim – około 1/3 i zwijać tworząc różyczki. Przekroić na pół – w ten sposób powstają od razu 2.

Wykonanie: formę do tarty  o wymiarach 36 x 13 (najlepiej z wyjmowanym dnem) wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą. Ciasto rozwałkować na grubość około 3 – 4 mm i wylepić formę. Podpiec spód w temperaturze 180 stopni przez około 15 minut – do złotego koloru.

Na przestudzony spód wyłożyć budyń i ułożyć jabłkowe róże jako dekoracje. Róże można dodatkowo posmarować roztrzepanym żółtkiem, aby nabrały koloru.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez około 15 – 20 minut – aż jabłka się zarumienią. Po ostygnięciu można dodatkowo posypać cukrem pudrem lub cynamonem.



Smacznego! ;)